Coś się kończy, coś się zaczyna.

Szybko zleciało. Gdy próbuję się skupić, wyłowić z natłoku myśli większe wspomnienia z ostatnich dwunastu miesięcy, nie jest łatwo. Było ich bardzo wiele, więcej niż kiedykolwiek do tej pory. Ale też, pomimo ogromu (zarówno ilościowego jak i jakościowego) wydarzeń, następowały one jakoś szybko po sobie. Szybciej, niż kiedykolwiek. Po błyskawicznym początku roku nastąpiła męcząco-pracowita wczesna wiosna. [...]